Poszukiwacze światła w terenie…

Nie samym zastanym światlem fotograf w terenie żyje 😉

Czasem potrzebny jest błysk…………..

Czasem potrzebny jest błysk. Z mniejszym nie ma problemu bo moje SpeedLight-y Nikona świetnie dają sobie radę ale co zrobić kiedy trzeba walnąć z lampy studyjnej o mocy 600Ws.

Na wciąganie samochodu do studia, sypanie piasku i górek jestem zdecydowanie za leniwy i dlatego postanowilem rozejrzeć się za alternatywą, a dokladniej mówiąc za plenerowym zasilaczem studyjnych lamp fotograficznych.

Udało mi się wypożyczyć z firmy sklep Studyjne.com do testów dwa akumulatory Tronix i zmontowałem wyprawę ekspedycyjno – testową skladającą się z kolegi fotografa Marszulla oraz Łukasza z jego Jeepem Cherokee.

Akumulatory, które zabraliśmy ze sobą do testów to modele:

– Tronix Explorer 1200Ws http://www.studyjne.com/product_info.php?cPath=36&products_id=18

– Tronix Explorer 2400Ws http://www.studyjne.com/product_info.php?products_id=17

Sprzęt oryginalnie zapakowany był w torby zabezpieczające go przed trudnymi warunkami atmosferycznymi np. deszczem albo śniegiem. Jednocześnie pokrowce poprzez wszyte raczki i pasek na ramie usprawniały przenoszenie akumulatorów.

Po dotarciu na miejsce sesji zabraliśmy się za montaż sprzętu i „okablowanie terenu”. To co jest fajne w przypadku tych akumulatorów to fakt, że do jednego wejścia sieciowego możemy podłączyć przedłużacz / rozgałęziacz a do niego kilka lamp.

Praca na akumulatorze przy lampach 400W, 200W i 500W nie różniła się od pracy przy zasilaniu sieciowym. Dużym plusem jest możliwość użycia pilotów, bez względu na moc żarówek w pilotach, co jest częstym ograniczeniem w innych zasileniach plenerowych (funkcja ta szczegolnie moze przydac sie przy sesjach nocnych).

W czasie fotografowania przekonaliśmy się, że ładowanie lamp jest płynne bez zacinania się.  Przy pracy z wykorzystaniem akumulatora ani razu nie odczuliśmy różnicy między takim zasilaniem, a pracą z sieci.

Częściowe wyładowanie akumulatora sygnalizuje nam dioda środkowa (żółta). Po wyładowaniu słychać „pisk” i zaczyna się świecić dioda czerwona. Ten moment nazwaliśmy trybem awaryjnym, w którym można zrobić jeszcze kilka zdjęć.

Podczas naszych testów lampy podłączaliśmy w bardzo różnych konfiguracjach i ilościach. Raz były to dwie 200Ws innym razem 500WS + 400WS + 200Ws.

Ogólnie udało nam się uzyskać wydajność na poziomie 300 błysków z jednego akumulatora.

Wrażenia:

Obydwa zasilacze to bardzo ciekawa propozycja zasilania plenerowego na polskim rynku, umożliwiająca podłączenie różnych lamp, różnych producentów. Ilość błysków którą zapewnia nam akumulator plenerowy daje nam możliwość zrobienia sesji bez strachu, że w połowie zasilanie się skończy.

Zresztą dla tych, którzy lubią często naciskać spust migawki Tronix Explorer XT został wyposażony w gniazdo do zewnętrznego battery pack’a.

Zestaw akumulator plus torba zapewniają pełną mobilność i wygodne przemieszczasie się na miejsce sesji.

Akceptowalna waga sprzętu nie utrudnia załadunku go do samochodu nawet jeśli krawędź bagażnika znajduje się wysoko.

Poniżej możecie zobaczyć kilka zdjęć zrobionych przez nas w czasie szybkiego testu.

W przyszłości mamy nadzieję, że wykorzystamy sprzęt przy większej off-roadowej produkcji.

Osoby zainteresowane zakupem akumulatorów plenerowych zapraszam na stronę http://www.studyjne.com

Zdjecia: www.marszull.com